Maska BingoSpa 40 aktywnych składników – recenzja

Kiedy ostatnio ujrzałam dno mojej odżywki BingoSpa, uznałam, iż to najwyższy czas na podzielenie się moją opinią z szerszym gronem. Dlatego też, bez zbędnych wstępów, przechodzę do recenzji tego produktu.

Cena

W Auchan około 16 zł.

Konsystencja

Wbrew swojej nazwie, maska jest dosyć rzadka (mogłabym ją porównać do zsiadłego mleka albo rzowodnionej odżywki), przez co zdarza się jej nadmiernie ściekać podczas nakładania. Nie wpływa to jednak znacząco na stopień odzywienia włosa, gdyż efekty są lepsze niż po wielu gęstszych produktach. Plusem jest to, iż świetnie nadaje się jako podstawa do mgiełki nawilżającej.

Zapach

Mnie osobiście przypomina zapach wilgotnych chusteczek dla dzieci – co bardzo mi odpowiada. Tak naprawdę jest to chyba jedna z najprzyjemniej pachnących masek, jakie stosowałam.

Bardziej obiektywnie mogę stwierdzić, iż woń jest niedrażniąca (nie pachnie np. alkoholowo), bardziej kosmetyczna niż ziołowa. Na włosach pozostawia bardzo delikatny, ‘mydełkowy’ zapach.

Skład

Do dużych plusów zaliczam brak “złych” alkoholi (isopropyl alcohol, alcohol denat itd.) oraz prawdziwą moc naturalnych ekstraktów. Na końcu pojawia się także Disodium EDTA, czyli związek umożliwiający chelatowania włosów (oczyszczania ich z nadmiaru minerałów i metali ciężkich) – dla mnie to plus. Wadą jest niestety obeność pięciu konserwantów (w tym dwóch parabenów). Najprawdopodobniej wynika to jednak z faktu, iż naturalne wyciągi mają znacznie większą tendencję do psucia się niż te składniki typowo kosmetyczne, np. alkohole tłuszczowe. Poza tym, konserwanty znajdują się tutaj  samym końcu listy, co pozwala wierzyć w ich minimalne stężenie.

Wydajność

Całość zużyłam w mniej więcej 3 tygodnie, jednak NIE ŻAŁOWAŁAM sobie. Myślę, że przy “normalnym” użytkowaniu spokojnie starczy na miesiąc lub dwa, albo i nawet więcej.

Działanie

Na stronie marki można wyczytać, iż maska:

  • wzmacnia cebulki włosów,
  • zapobiega wypadaniu włosów, działa ochronnie, głęboko oczyszcza skórę głowy,
  • działa przeciwtrądzikowo i przeciwłupieżowo,
  • reguluje nawilżenie,
  • reguluje wydzielanie sebum,
  • likwiduje podrażnienia skóry,
  • neutralizuje wolne rodniki,
  • poprawia ukrwienie skóry głowy,
  • chroni naturalny odcień włosów

Nie mam podrażnień, łupieżu ani trądziku na głowie, moje włosy się nie przetłuszczają, a póki co mój naturalny odcień można zaobserwować jedynie na siedmiu centymetrach odrostu. Z tych powodów ciężko mi się odnieść do większości zapewnień producenta. Moje włosy są za to naturalnie bardzo suche, a różne działania chemiczne jedynie tę suchość wzmogły. Dlatego z powodzeniem mogę stwierdzić, iż ‘regulacja nawilżenia’ jest tutaj znacznym niedopowiedzeniem – odżywka jest jednym z najlepszych produktów nawilżających, jakie stosowałam w mojej „karierze kosmetycznej”. Włosy są po niej miękkie, gładkie i, oczywiście, nawilżone – a doprowadzenie ich do takiego stanu to naprawdę nie lada wyzwanie.

Jak używam maski? Na wszelkie możliwe sposoby: samodzielnie, z olejami, z ziołami indyjskimi (amla, maca), jako godzinny kompres lub 5-minutowa odżywka, do zmywania oleju tudzież do mycia włosów, czy nawet rozwodnioną w postaci mgiełki (mieszam 1:2 z wodą). Sprawdza się świetnie właściwie w każdej wersji. Dodam też, że wyjątkowo dobrze sprawdzało się u mnie „zamykanie” uzyskanego nawilżenia dodatkowym emolientem, np. naftą z witaminami A i E lub olejkiem indyjskim z dodatkiem amli. Można też oczywiście wykonać płukankę zakwaszającą w celu domknięcia łusek włosów.

Podsumowanie

Z działania maski jestem więcej niż zadowolona  i z czystym sercem mogę polecić ją każdemu, kto chce odżywić i nawiżlyć swoje włosy. Największym minusem jest tutaj ilość konserwantów, jednak przy takiej ilośći naturalnych składników jest to najprawdopodobniej nie do uniknięcia. Druga, choć znacznie mniejsza, wada, to konsystencja odżywki – według mnie mogłaby być gęstsza. Niemniej, żadnen z tych czynników nie przeszkodził mi w “wylizaniu” maski do samego dna, a następnie zakupienia nowej. W skali od 0 do 10 daję 8.5. Naprawdę polecam ten produkt.

A Wy używałyście/-liście tej maski? Jak się u Was sprawdziła? Co sądzicie o jej składzie? Jestem bardzo ciekawa Waszych opini! 🙂